Mateusz Włoch po jesieni pełnej skrajności. „Ten zespół musiał dorosnąć w bardzo trudnych warunkach”

Sportowa pogadanka z Mateuszem Włoch – trenerem Piasta Kołodziejewo. Klubu dla którego jesień w IV lidze była prawdziwą sinusoidą. Osiem pierwszych kolejek bez punktu, wysoki bilans straconych bramek i długie tygodnie na ostatnim miejscu w tabeli. Z czasem sytuacja zaczęła się jednak wyraźnie zmieniać, a Piast zakończył rundę serią zwycięstw i spokojniejszym spojrzeniem w przyszłość. O kulisach tego procesu, kryzysie, przełamaniu i budowaniu zespołu w IV lidze rozmawiamy z trenerem Piasta, Mateusz Włoch.

SportowyInowrocław.pl: Osiem pierwszych kolejek, zero punktów i bilans bramkowy 3:27. Co wtedy faktycznie nie działało w Piaście Kołodziejewo?

Mateusz Włoch: Na początku sezonu zderzyliśmy się z realiami IV ligi w najtrudniejszy możliwy sposób. Zespół był praktycznie budowany od nowa. Wielu zawodników przyszło z różnych środowisk piłkarskich i potrzebowaliśmy czasu, którego tabela absolutnie nie chciała nam dać. Brakowało zgrania, automatyzmów oraz doświadczenia na tym poziomie rozgrywkowym. Do tego doszły indywidualne błędy w newralgicznych momentach meczów, szczególnie w defensywie, które rywale natychmiast wykorzystywali. Kiedy tracisz bramkę po bramce, bardzo szybko pojawia się spirala niepewności i to było wyraźnie widoczne na boisku.

Przez kilka tygodni zespół zajmował ostatnie miejsce w IV lidze. Jak wyglądała atmosfera w szatni w tym okresie?

To był bardzo trudny czas, psychicznie dla mnie osobiście najbardziej wymagający moment tej rundy. Zawodnicy byli sfrustrowani, bo widzieli, ile pracy wkładają na treningach, a efektów punktowych wciąż nie było. Bywały chwile ciszy, pojawiały się trudne rozmowy, były analizy indywidualne. Jednocześnie nie doszło do rozbijania zespołu od środka. To było dla mnie kluczowe. Mimo wszystko szatnia pozostała zjednoczona i to w dłuższej perspektywie miało ogromne znaczenie.

Czy w trakcie tej serii porażek pojawiły się rozmowy o zwolnieniu trenera?

W takiej sytuacji to jest naturalne. Nie ma sensu udawać, że temat nie istniał. W kuluarach docierały do mnie informacje, że część osób związanych z Piastem ma zwyczajnie dość naszych wyników. Muszę jednak bardzo mocno podkreślić jedną rzecz. Prezes przez cały ten okres mnie wspierał. Nigdy nie usłyszałem z jego strony żadnego złego słowa, a tym bardziej sugestii o zwolnieniu. Wręcz przeciwnie. Gdy poprosiłem o zatrudnienie asystenta, już następnego dnia prowadzone były rozmowy z Patrykiem Szymczakiem, który dziś pełni właśnie tę rolę w naszym klubie.

Czy w którymś momencie sam rozważałeś odejście z Piasta Kołodziejewo?

Tak, były takie momenty refleksji, szczególnie po meczu w Łabiszynie. Myślałem o odpowiedzialności wobec klubu, kibiców i zawodników. Zastanawiałem się, czy jestem w stanie wyciągnąć zespół z tak głębokiego dołka. Ostatecznie rozmowy z drużyną, prezesem i asystentem utwierdziły mnie w przekonaniu, że oni mi ufają i chcą dalej walczyć razem. To przesądziło o decyzji, żeby zostać i konsekwentnie iść dalej tą drogą.

Jak reagował zarząd klubu, gdy Piast regularnie przegrywał i zamykał tabelę?

Zarząd zachował spokój, co w takich okolicznościach nie jest łatwe. Oczywiście pojawiały się oczekiwania zmian i poprawy, ale nikt nie szukał prostych czy nerwowych rozwiązań. Było dużo rozmów, wsparcia organizacyjnego i wiary w to, że w końcu przyjdą efekty naszej pracy.

Który mecz był rzeczywistym momentem przełamania, a nie tylko pojedynczym lepszym wynikiem?

Dla mnie był to mecz w Kowalu. Bardzo trudne warunki pogodowe, Kujawiak po zwycięstwie w Okręgowym Pucharze Polski z Tłuchovią. Właśnie tam zobaczyłem, że drużyna potrafi kontrolować wydarzenia na boisku, a nie tylko przetrwać. Nie chodziło nawet o sam wynik, ale o sposób gry, reakcje po stracie piłki czy bramki. Wtedy poczułem, że coś zaczyna się zmieniać. Dodatkowo w tym okresie do bramki przyszedł Michał Ciesielski, który spisywał się znakomicie, a my odzyskaliśmy Adama Lisieckiego po ciężkiej kontuzji barku. Jego doświadczenie w pewnych momentach było nam bardzo potrzebne.

Co konkretnie zostało zmienione po serii porażek personalnie, taktycznie albo organizacyjnie?

Przede wszystkim nastąpiła rotacja na pozycjach w linii defensywnej. Postawiliśmy na większą prostotę w grze. Zmieniliśmy ustawienie, wzmocniliśmy środek pola i skupiliśmy się na lepszym zabezpieczeniu defensywy, przez co Jakub Losik został przesunięty na bok obrony. Personalnie grali ci zawodnicy, którzy w danym momencie byli najbardziej gotowi mentalnie i fizycznie. Poprawiliśmy komunikację w defensywie oraz zachowania w fazach przejściowych.

Czy przełamanie było bardziej efektem pracy na boisku czy odbudowy mentalnej drużyny?

To był proces równoległy. Trening dał narzędzia, ale bez odbudowy mentalnej nic by się nie wydarzyło. Często powtarzam zawodnikom, że ja daję im pomysł, a to, co z nim zrobią i jak go zrealizują, zależy już od nich samych. Musieli uwierzyć, że mogą rywalizować na tym poziomie i że jeden błąd nie przekreśla całego meczu.

W którym momencie pojawiło się przekonanie, że Piast jest w stanie regularnie wygrywać w tej lidze?

To przekonanie nie przyszło po jednym konkretnym meczu ani po serii wyników zapisanych w tabeli. Bardziej był to moment, w którym zobaczyłem, że drużyna zaczęła reagować tak samo niezależnie od wyniku. Czy prowadziliśmy, czy przegrywaliśmy, sposób gry, organizacja i koncentracja pozostawały na podobnym poziomie. Wtedy pojawiło się poczucie, że to już nie jest kwestia tego, czy się uda, tylko konsekwencji w pracy. Gdy zespół potrafi powtarzać dobre zachowania mecz po meczu, w tej lidze prędzej czy później zaczyna się wygrywać.

Czy był moment, w którym sam poczułeś, że zespół „złapał” IV ligę?

Tak. Stało się to wtedy, gdy zaczęliśmy punktować w meczach trudnych, fizycznych, gdzie nie wszystko się układało. W takich spotkaniach staliśmy się zespołem konkurencyjnym na tym poziomie.

Sześć kolejnych wygranych na koniec rundy to ogromny kontrast względem początku sezonu. Co najbardziej różniło ten zespół od tego z sierpnia?

Mentalność. W sierpniu każda strata bramki powodowała chaos. Dziś wywołuje mobilizację. Do tego doszła lepsza organizacja gry i większa odpowiedzialność zawodników za realizację zadań boiskowych.

Jak dużą rolę odegrała stabilizacja składu w końcówce rundy?

Bardzo dużą. Zawodnicy zaczęli się lepiej rozumieć, wiedzieli, gdzie mogą liczyć na wsparcie partnera. To bezpośrednio przełożyło się na większą pewność w grze.

Czy któryś z zawodników szczególnie wziął na siebie odpowiedzialność w najtrudniejszym momencie sezonu?

Tak, ale nie w rozumieniu jednego lidera, który nagle wszystko zmienił. Bardziej widziałem, że odpowiedzialność zaczęła się rozkładać na kilku zawodników, którzy bardzo chcieli jak najszybciej wyjść z sytuacji, w której znaleźliśmy się na początku sezonu.

Czy seria zwycięstw zmieniła sposób postrzegania Piasta Kołodziejewo w lidze?

Myślę, że tak. Dziś nikt nie traktuje nas jak outsidera. Jednocześnie znamy swoje miejsce w szeregu i nadal chcemy wyciągać z każdego meczu bardzo ważne lekcje na przyszłość.

Mustang Ostaszewo jako pierwszy strzelił gola i przez chwilę wszystko mogło się posypać. Co było kluczowe, że zespół się nie załamał?

Zadecydowała reakcja drużyny. Sportowa złość, konsekwencja i wiara w plan oraz założenia na ten mecz. To była najlepsza odpowiedź na trudny moment.

Czy to był mecz, który najlepiej podsumowuje drogę Piasta przez całą rundę jesienną?

Tak, bo pokazuje, jaką drogę przeszliśmy. Od zespołu zagubionego, tracącego dużo prostych bramek, do drużyny dojrzałej mentalnie, odpowiedzialnej i przede wszystkim zjednoczonej.

Co ten mecz mówi o obecnym poziomie mentalnym drużyny?

Pokazuje, że potrafimy radzić sobie z presją i nie panikujemy w trudnych momentach. To bardzo ważne na tym poziomie rozgrywkowym.

Piast kończy rundę na 11. miejscu z 21 punktami. Jak oceniasz realne cele na rundę wiosenną?

Chcemy się dalej stabilizować, regularnie punktować i rozwijać zespół. Tabela sama pokaże, gdzie to nas zaprowadzi. Liczę, że początek rundy wiosennej będzie zupełnie inny niż jesienią i na koniec sezonu pozostaniemy w gronie czwartoligowców.

Czy po takiej rundzie jesiennej łatwiej budować zespół zimą?

Zdecydowanie tak. Wiemy, na co nas stać. Jest fundament, jest wiara i jasny kierunek pracy, którym jest rozwój i przede wszystkim utrzymanie.

Mecz z Pogonią Mogilno otworzy rundę wiosenną. Czy to dodatkowa motywacja?

Nie traktujemy tego spotkania jako rewanżu czy meczu opartego na emocjach z pierwszej kolejki. To raczej punkt odniesienia, który pokazuje, jak długą drogę przeszliśmy. Wtedy byliśmy zespołem dopiero uczącym się IV ligi, dziś jesteśmy drużyną znacznie bardziej poukładaną, świadomą swoich atutów i ograniczeń. To spotkanie będzie dla nas okazją, by sprawdzić się po okresie przygotowawczym i potwierdzić, że rozwój, o którym mówimy od kilku miesięcy, jest realny, a nie tylko widoczny w tabeli po 17 kolejkach.

Rundę wiosenną IV ligi Piast Kołodziejewo rozpocznie meczem z Pogonią Mogilno. Spotkanie to będzie pierwszym sprawdzianem po zimowym okresie przygotowawczym i punktem odniesienia wobec początku sezonu. Po 17 kolejkach Piast ma na koncie 21 punktów i zajmuje 11. miejsce w tabeli. Wiosna pokaże, na ile jesienna poprawa przełoży się na stabilność wyników w dalszej części rozgrywek.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze w tekście
Zobacz wszystkie komentarze

Wpisz wyszukiwaną frazę kluczową...